"DZIERŻAWCA PRZYKAZAŃ" 2008
Część I
Ostrzem w koronę
Z wszelkich myśli uzbierać bym chciał
korowody podstępu i ran.
Nie stronię od rzadkich kłamstw.
Twierdzę oszustw wyszukuję więc.
Nic nie podlega karze. Kradnij i drwij
z niemocy boskiej i ludzkiej także.
Kupczyć starością, zarżnąć młodości kres.
Tarzać się w śmiechu swym.
Upokarzać człowieczy tłum.
Zjadać wieszczów i tropić ich ród.
Wygrażać członom dobroci.
"Niechże na króla wybiorą go!".
Nic nie podlega karze. Kradnij i drwij
z niemocy boskiej i ludzkiej także.
Kupczyć starością, zarżnąć młodości kres.
Tarzać się w śmiechu swym.
Ze złoczyńcami podzielę się
władzą, pieniędzmi i byle czym.
Nie szczędzę na świtę gdyż
przestępstw rzędami otaczam się.
Nic nie podlega karze. Kradnij i drwij
z niemocy boskiej i ludzkiej także.
Kupczyć starością, zarżnąć młodości kres.
Tarzać się w śmiechu swym.
Wielu nas przy życiu nie zostało.
Chcąc ugasić płomień kroczmy śmiało.
Zbiry i inne jednostki krok w krok
nie odstępują mnie.
"Poddani, kochajcie się
w królu bandyckim. On cudowny jest !"
Nic nie podlega karze. Kradnij i drwij
z niemocy boskiej i ludzkiej także.
Kupczyć starością, zarżnąć młodości kres.
Tarzać się w śmiechu swym.
Wielu nas przy życiu nie zostało.
Chcąc ugasić płomień kroczmy śmiało.
(S.M 19.12.2003)
Sumienie
Sumienie, którego sensem jest, sensem jest
walka stłumionych waszych serc, waszych serc.
Ideał litości piekła i boga.
To dla potomnych wieczna przestroga.
Ukaż mi ten raj...
Słuchajcie bardziej głośnych od siebie.
Zdaniem tych lepszych dobroć jest w niebie.
Gorycz żyjących łatwo jest zmierzyć.
W siłę słabszego nikt już nie wierzy.
Ukaż mi ten raj...
Powiedz mi, że ocaleją drzew korony
i przygarną nas.
Sumienie którego sensem jest, sensem jest
walka stłumionych waszych serc, waszych serc.
Ziemia zbroczona krwią nie dobitych.
Szyderstwo śmierci losu zabitych.
Ukaż mi ten raj...
To jasne światło ciemnych przestrzeni.
Słów takich pięknych dziś się nie ceni.
Ludzka replika niezdolna pomóc.
Dziś twoje szczęście wyznacza pomór.
Pomór w mieście stanie.
Rodzi się pytanie:
czy zwabiony jeszcze pości?
Rzeknij mi przechodniu
ile w tym tygodniu zażyłeś wesołości.
Powiedz mi, że ocaleją drzew korony
i przygarną nas.
(S.M ?.1991)
Cóż za sowi zgiełk
Oniemiałem.
Pieszczoty boru dziw
dla proroka
konwalii pełnią tchną.
Cóż to za prastary sowi zgiełk
celebruje zamroczenia lot ?
Z orbit oczu szara dal
wykonuje pożegnalny skok.
Cudne prawa
oplotły skrawek strun.
Znów nieśmiało
przerywam pastisz brzmień.
Cóż to za prastary sowi zgiełk ?
On winszuje. On obniża lot.
Zasłania się nadludzką mszą.
Cóż to za prastary sowi zgiełk ?
(S.M 30.10.1998)
Ararauna
(utwór z tekstem w języku sylabotwórczym)
Katedralne histerie
Oto w trąby chyże dmą.
Oto dzwon ! Niosą wieść.
Histeryczne związki gór
unoszonych przez wiatr.
Wiatr wyjący, drzewce srebrne,
oraz szmer winnych dusz.
Słuch nie przyjmie wszystkich rad,
które płyną jak dźwięk.
Znów trąb uniesienie obległo świat.
Za jednym oddechem gaśnie.
Oto katedralne spazmy.
Oto dzwon ! Niosą wieść.
Naturalne wonie kwiatów
z wiatrem walczą o swój stan.
Wiatr wyjący, drzewce srebrne
oraz szmer winnych dusz.
Opamiętaj się ! Nie tykaj
lepkich płatków, zorzy gór.
Znów trąb uniesienie obległo świat.
Za jednym oddechem gaśnie.
Podmuchy wielkości skracają szczyt
ludzkiego stworzenia, zasług.
(S.M 01.06.1998)
Do czarodzieja
Czarujcie,
czarujcie nam lepsze żywoty.
Umiecie tę przyszłość pokolorować nam.
Są głębsze.
Są słodsze. Dodają otuchy
do życia na przyszłość.
Lubimy słuchać was.
Czarujcie,
kreujcie nam lepsze żywoty.
Choćby i w parze z kostuchą
przez szczęsny niebyt iść.
Choćby z kostuchą iść.
W pierwszej parze walca zatańczyć.
Choćby z kostuchą iść.
Ogołocić los ze złudzeń.
(S.M 21.11.2007)
Mieszkamy pośród liści
Mieszkamy pośród liści.
Mieszkamy pośród mchów.
Nikt nam dotąd nie zaglądał
do okien, ani łóż.
Poczwarki naszych ziomków
ujęte ogniem.
Zniszczono nasze gniazda.
Zgładzono szereg jaj.
Uczyniliście wiele
by ściszyć innym głos,
chociaż co niedzielę
modlicie się do..
W czym krzyż ten wam zawinił ?
Nie kładźcie swoich ciał
przed klerykalnymi drzwiami,
skoro obcy jest wam świat.
(S.M 20.11.2007)
Nad miastem
Uniesiony na skrzydłach miłości,
wiekowymi czaszkami ciskający
nalotu dokonuje nad
miasteczkiem wad.
Rządzą tu ludzie niezbyt uczciwi.
Mają za nic praw rzędy biedacze.
A w każdym z domostw blady strach.
Miasteczko wad.
Już nie zasną władze miasta.
Czaszki wcisnę im do łóżek.
Koniec balang i pijaństwa,
rządów krnąbrnych, wynaturzeń.
Uniesiony na skrzydłach miłości,
wiekowymi czaszkami ciskający,
nalotu dokonuje nad
miasteczkiem wad.
Będą wdzięczni strapieni mieszkańcy,
żem ich horror zakończył tak szybko.
Nie będzie rządów złą i wad
tak długo jak jam Grad.
Już nie będzie władnych miasta.
Gradem czaszek nalot czynię.
Koniec balang i pijaństwa.
Ratusz zniszczę. Ratusz zginie.
(S.M 22.08.2006)
Eremito, powstań z kolan
(utwór instrumentalny)
Część II
Święty i Księżyc
Okłamany. Sfrustrowany.
Niespełniony. Porzucony.
Jedną myślą owładnięty
by okazać się dziś świętym.
Podtruwany przez nieszczerych.
Odtrącony i szalony.
Jedną myślą owładnięty,
by za życia stać się świętym.
Prosto z nieba
plum, plum.
I choćbyś pace gryzł
to księżyc tkwi wysoko.
Niestały świeci, lecz ów blask
zniewala cię.
I choćbyś palce gryzł,
to skarby są głęboko
schowane w duszy ziemi.
Wyczekują klątw.
(S.M 22.12.2006)
Łzawię
Leniwym tumanom, którym się powiodło
z bilonową zgagą, wiedzie się naprawdę modnie
i po każdym błędzie potrafią się podnieść skrzętnie.
Dajcie się nawrócić matni z ornatowej dali.
Prosto ku wam plaga spadnie. Wypłowiała pieśń.
Cierpiętnicy łzawią. Obwieszczają toki
nuworyszom tępym. Łzawią.
Deszcze nie sprzyjają inszej zapowiedzi.
wyskakują z okien marni.
Dajcie się nawrócić matni z ornatowej dali.
Prosto ku wam plaga spadnie. Narażona pieśń.
Pieczęć już odbita dawno pod imieniem licha
uiści ten znak ponownie. A jeśli też nie ?
Cierpiętnicy łzawią. Szarmanccy bajarze
pachnideł użyli. Łzawią.
Im te nie sprzyjają dźwięczne monetaria.
Lepkie pocieszenie w księdze.
Dajcie się nawrócić matni z ornatowej dali.
Prosto ku wam plaga spadnie. Wypłowiała pieśń.
Pieczęć już odbita dawno pod imieniem licha
uiści ten znak ponownie. A jeśli też nie ?
Muzyk zakażony wstrzymał oddech głębszy.
Na nic lotne honoraria. Zasłyszane arie
nie wnoszą do serca zapłaty kochanej. Kradnie.
Dajcie się nawrócić matni z ornatowej dali.
Prosto ku wam plaga spadnie. Narażona pieśń.
Pieczęć już odbita dawno pod imieniem licha
uiści ten znak ponownie. A jeśli też nie ?
(S.M 03.12.1998)
Dzierżawca przykazań
Zapytajmy o północny wiatr.
Jego siłą jest grzech.
Przykazania niech odejdą precz.
Trujmy solą ich sens.
Są odkrywane lądy i rzeki.
Moce bezkresne piętrzą toń,
a zła nikt nie poprosił o wygodny
i spokojny sen.
Zapytajmy o północny wiatr,
skrzydła ptaków, ich lot.
Rozprzestrzeńmy nienawiść wśród łąk.
Skujmy lodem pstry bunt.
Są odkrywane lądy i rzeki.
Moce bezkresne piętrzą toń,
a zła nikt nie poprosił o wygodny
i spokojny sen.
Pan dzierży przykazanie.
Czekamy go.
Jest w planach z nim spotkanie.
Rozkołyszmy wiatr.
(S.M 12.10.2007)
Drżą Tobie bezgustne powieki
Pobożna kibić -
tak ją nazwali.
Wiosenna młódka -
jeśli pytali.
To dla niej piosnka naiwnie szczera
Pogromco dziewic, słuchaj mnie teraz !
Zrzedło jej oko strasznie.
Powiek nie było stać
na przemakanie więzi zakonnych.
Kir raczy wiedzieć tylko,
za kim procesji grom
zawoła otumaniony w głos.
Zrzedła jej powiek całość.
Ocząt nie było stać
na przemakanie więzi zakonnych.
Tuż, tuż za ciągiem świecy
poród okala krąg.
Przyjmuje tajemnicę zakonnych szkód.
Pewnie myślicie, że sprawców zżera
sprawiedliwości miary zużycie,
a jednak piosnka, która tu gości,
szydzi z morałów.
Słuchajcie teraz !
(S.M 23.04.2002)
Lament fryzjerskich zwłok
(utwór z tekstem w języku sylabotwórczym)
Trzy dźwięki zegara
Dawno już podzieliłem skorupę żółwiową na trzy
części okraszone miłością do ludzi i dziś
proszę o diamentowe pierścionki na palce złych cór.
W zamian za poświęcenie i biedny, szlachetny ten czyn.
Pająk co sieci prostackie sprawnie łączy
mędrcem jest, gdy motyla nimi omami.
I niczym zbój traktowany jest nim zawsze
przysięga dana naturze - nić pajęcza.
Jaka zgarbiona w nich naturalna czerń !
Wyszydzana składa kwiat pod Lilii liściem.
Wciąż emanuje z nich naturalna woń.
Wyrachowana składa liść pod Lilii kwiatem.
Dawno już rozebrałem zegara mechanizm na trzy
części przetarte dolą zamierzchłych waśni i dziś
proszę o wielobarwne korale na szyje snów cór,
w zamian za upokorzenie tłoczące ten poddańczy czyn.
Wąż co przez pustyni połacie wrednie bieży,
wzrokiem szczurowi ostatnie tli widzenie,
jest filozofem piasku (czy chcesz tego, czy też nie).
Tak ziarna słońcem smażone masują mu tors.
Jaka zgrabiona w nich naturalna biel!
Wyszydzana składa liść pod Dalii kwiatem.
Wciąż emanuje z nich naturalna woń.
Wyrachowana składa kwiat pod Dalii liściem.
Zdarza się jednak rzadko, ale trwale:
pająk włochaty z gadem się skrzyżują.
Zegarem żółwim wówczas błędny taniec.
W świątecznych pląsach jedności buława się snuje.
(S.M 14.12.1995)
Razem, w duecie, we dwoje
Ślepców już za dnia zdradziła szpetna melodia.
Wygoniła z miast głuchych tradycja przewodnia.
Bośmy łaskawi.
Tolerancyjni.
Wkoło gromki żal za tym, co przeszło bez echa.
Tylko trzepot piór. Pamięć się z lekka uśmiecha.
Nie powrócą za bzem.
Nie powrócą i już.
(S.M 27.11.2007)
Na wymarciu
(utwór instrumentalny)
Wybacz niewieście
Wybacz niewieście
bo nie wie co złe,
gdy ją oddalasz od cnót.
W kazań szeleście
ukrywa się cel
by niewiast zgubę nasilić.
Wybacz niewieście
bo nie wie co złe,
gdy ją oddalasz od cnót.
Mógłbyś nareszcie
obwieścić jej to,
na co czekała wśród grusz.
Jak ulżyć sobie w pięknie
i ćmić fajeczkę z tytoniowym
nałogiem (przekleństwem) ?
Jak kot, co pazury swe skrył
by zrazu zatopić je w myszy,
jak mieszkanka klasztorna, co klnie
gdy ją skurcz odrazy dopadnie,
tak ty trwasz.
Tańczcie więc do rana
wy, niewiasty w blasku gwiazd.
Modlitwa zszargana,
a dla szczęścia światło zgaś.
Tańczcie więc do rana,
bo już jutro żadna z was nie będzie pamiętała
o zabawie nocnej grze.
(S.M 29.04.2007)